Amerykanie chcą ułożyć w Polsce nowy rząd.

Najwyraźniej nie do końca satysfakcjonuje ich obecny układ koalicyjny. Od pewnego czasu pojawiają się sygnały świadczące o tym, że w administracji Donalda Trumpa rozważany jest scenariusz zmiany aktualnej koalicji na inną, bez podejmowania ryzyka przeprowadzania wyborów.

Chodzi o kolejne próby przeciągnięcia na stronę partii Jarosława Kaczyńskiego PSL. Nawet z głosami ludowców taka koalicja nie miałaby jednak w obecnym układzie większości. A skoro tak - to istotne byłoby dokooptowanie do niej jeszcze kogoś. Tym kimś mogliby okazać się ludzie Polski 2050, a także Konfederacja. Nad pierwszymi Amerykanie już od dawna sprawują kontrolę. Nad drugimi - sądząc po ostatnich wypowiedziach Krzysztofa Bosaka padających po jego powrocie z tajemniczego wyjazdu do USA - możemy założyć, że kontrolę przejmują. Na przeszkodzie nowemu rozdaniu stać mają jedynie osobiste dobre relacje Donalda Tuska z szefem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. To jednak zdecydowanie za mało. Na drugiej szali mamy bowiem podobno deklaracje z Waszyngtonu, że Pentagon zamknie drzwi przed obecnym wicepremierem i ministrem obrony, jeśli nie dojdzie do wrócenia parlamentarnych sojuszy zgodnie z jego życzeniami.

Nie wiemy jakie obietnice Jarosław Kaczyński złożył ambasadorowi amerykańskiemu po swoim grudniowym spotkaniu w ambasadzie USA. Być może zadeklarował, że za cenę powrotu do władzy jest w stanie spełnić oczekiwania restytucyjne bądź odszkodowawcze wynikające z osławione amerykańskiej ustawy 447. Być może wchodzą w grę jeszcze inne zobowiązania. W każdym razie można dostrzec gołym okiem, że trwa wyścig o względy Waszyngtonu i administracji Trumpa.

Można też dostrzec rzecz smutniejszą, a nawet zatrważającą, której właściwie prawie nikt nie odnotowuje. Otóż strona amerykańska stara się narzucić nam określony skład rządu, nie kryjąc się nawet specjalnie z wydawaniem dyrektyw i instrukcji poszczególnym politykom i liderom partyjnym. To przejaw ingerencji w sprawy wewnętrzne formalnie suwerennego państwa.

Na ile przeważy tym razem opcja amerykańska - nie wiemy. Wiemy, że gdyby za takimi ruchami stał jakikolwiek inny kraj, mielibyśmy już teraz do czynienia z wielkim skandalem.
933